1

Temat: Rodzice vs Skuter

Siemka! :)

Jestem młodym chłopakiem bo mam zaledwie 16 lat. Odkąd pamiętam (czyli to by było od ok. 4 lat) zawsze miałem zajawkę na motocykle, z czego jak i zarówno po tytule można wywnioskować, że moim największym marzeniem od bardzo długiego czasu jest zakup motocykla lub skutera. Kiedy dowiedziałem się, że prawko AM mogę zdać w wieku 14 lat i zacząć śmigać bardzo się ucieszyłem. Oczywiście poczekałem do odpowiedniego wieku i poinformowałem rodziców o moim zainteresowaniu - o tym jak długo z tym zwlekałem i jak bardzo chciałbym posiadać jakiegoś "bolida" aby móc być bardziej samodzielnym i jeździć na wypady z kumplami. Na początku męczyłem ich o to ale zauważyłem, że nigdzie to nie prowadzi. Mimo tego dalej naciskałem i spotkałem się z przysłowiowym opieprzem ;) Z perspektywy czasu teraz bardziej rozumiem ich odpowiedź w tym czasie, w sumie to byłem jeszcze gówniarzem, (dalej jestem! :D ale trochę większym!) ale pomińmy ten temat. Rozumiem, stało się. No cóż...

Po roku nazbierałem trochę sumy bo dokładniej 2500PLN, co dało mi więcej możliwości i argumentów co do mojej zachcianki. Wyjechałem do nich prosto - mamo, tato słuchajcie! I się zaczęło... Ballada argumentów. Rzucałem w nich argumentami niczym nie jeden olimpijczyk w kategorii rzutu oszczepem. Ba, jak nie lepiej! Poza tym doedukowałem się trochę w tym zakresie, oglądałem wiele poradników o prowadzeniu motocykli, jak działają, jak bezpiecznie poruszać się na drodze itd. Nie mogę powiedzieć, że jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale coś tam wiem ;) To jest jeden z moich większych argumentów, ponieważ ciągle widzę moich kolegów jeżdżących skuterami bez prawa jazdy, czasami nawet i ścigaczami! Po tym wszystkim udało się! Ugięli się :) Niestety, niedługi był mój zachwyt, albowiem były to wakacje i pomyślałem sobie, że wyjdę na rower...

Krótko mówiąc: zaliczyłem wyjebkę :/ Rower podskoczył mi gdy jechałem z górki, wylądowałem niestabilnie i myk - złamane 2 ręce z przestawieniem kości i coś o czym się dowiedziałem 10 dni temu to złamany i skrzywiony obojczyk bo nasza polska służba zdrowia to coś pięknego... Ale mniejsza z tym. Po tym wyczynie - KONIEC KAPUT! NISZTA.

Rodzice kompletnie oszaleli na punkcie mojego bezpieczeństwa. Są nadopiekuńczy - do czasu zabraniali mi nawet wychodzenia na rower! W sumie, czemu się tu dziwić. No ale nic, co ma być to będzie. Wypadek to wypadek. Po 5 miesiącach spróbowałem ponownie - NIE. KONIEC TEMATU.

No i co ja mam tu zrobić? Wróciłem do tego ok. tydzień temu, z czego dziś się pokłóciłem z tatą. Miałem przerwę kilku miesięcy niebajdurzenia do niego o tym. Powiedziałem mu - wiesz, że jeśli nie teraz to za 2 lata. Teraz nabiorę trochę doświadczenia, do wszystkiego zabiorę się powoli. Żadnej jazdy bez prawka, za wszystko sam zapłacę, pójdę gdzieś dorobić, skończę A1 i potem zacznę myśleć o skuterze 50cc. Nie będę świrował bo nie mam zamiaru, nie ściągnę blokady i będę jeździł tylko do szkoły, ewentualnie na kebaba obok do miasteczka 5km od domu.

Ale odpowiedź taka sama. On o tym wie, że sam pogarsza sytuację i sobie i mi. Przecież mógłby być spokojny o mnie wiedząc, że będę robił wszystko stopniowo, a pewnie jeśli już pójdę na to A2 w wieku 18 lat to zakup motocykla 125 pewnie wejdzie w gre - chociaż tak czy siak będę uważał bo życie mi miłe. Dlaczego z nastawienia - możesz nawet kupić już ten motocykl tylko żeby była to 50 - do - o skuterze możesz pomarzyć? Przez głupią akcje na rowerze? Wypadki sie zdarzają. Nic na to nie poradzisz. Mój tok myślenia polega na tym, że jeśli coś się stanie to tak mi było pisane i tyle. Bardzo prawdopodobne jest to, że prędzej czy później mogę zaliczyć wyjebkę, ale taka po prostu kolej rzeczy. A uczymy się na błędach :)

Wiem, że tata się martwi. Mama jeszcze bardziej. Ale trucie dupy 3 lata naprawdę nic nie daje im do myślenia? Tata wciąż mi powtarza, że to tylko zajawka i w wieku 18 lat na pewno zrobię kat. B, ale ja chyba znam prawdę lepiej?. Czy jestem aż tak nieodpowiedzialny żeby nie móc prowadzić skutera w celach dotarcia do szkoły, spotykania się ze znajomymi i czystej frajdy? Co jeszcze pogarsza moją sytuację jest to, że z uwagi na to że nie dam rady nigdzie wyjść z kumplami ponieważ nie mieszkam blisko nich ani nie mam żadnego sposobu by tam dotrzeć to większość czasu spędzam w domu. Do tego ta kwarantanna i nuda... Wyszedłem może 2 razy kiedy rodzice mieli czas mnie podwieźć. Dlatego też chciałem znaleźć jakieś hobby aby o tym po prostu nie myśleć, ale coś co jest twoją pasją nie wyjdzie ci z głowy tak łatwo. Co chwile wracam do oglądania motovlogów, poradników, jak zachowywać się na drodze jednośladowcem. Naprawdę mam dość tej walki i chciałem w wieku 16 lat zrobić kat. A1 a na 18 kat. B, jednak jeżeli się nie przekonają to będzie to dla mnie rzecz utrudniona, zajmie to o wiele więcej czasu i pokrzyżuje moje plany motoryzacyjne.

Czy ktoś miał podobnie? Był jakikolwiek sposób by naprawdę ich przekonać? Przez to wszystko cierpi moje życie towarzyskie, a zarazem jest nudne z uwagi na to, że jestem bardzo towarzyską osobą. Denerwuje mnie zachowanie rówieśników, którzy z łatwością dostają co chcą i są bardzo nieodpowiedzialni na drogach. Rodzice kupują im motocykle, pozwalają jeździć bez prawka itp. a ja pokazując swoją odpowiedzialność zyskałem generalnie nic na przestrzeni tych lat.

Proszę wziąć pod uwagę moje wcześniejsze słowa - "jeżeli nie teraz to za 2 lata". Naprawdę kocham motoryzacje a jeszcze bardziej motocykle. Nie chce zmarnować tego czasu w którym mógłbym się tyle nauczyć, poznać wielu ludzi z tym samym zainteresowaniem a przede wszystkim nie chce zrezygnować z tej całej frajdy :( Wiem jak może to dla wielu wyglądać. Dzieciak chce skuter, rodzice nie pozwalają - PO PROSTU POCZEKAJ. Ale ja naprawdę mam wielkie plany co do siebie i chce żeby wszystko poszło po mojej myśli, co nie zawsze jednak jest możliwe (i to rozumiem). Moją ogromną prośbą jest jednak porada lub artykuł czy cokolwiek co mógłbym pokazać moim rodzicom lub im powiedzieć co naprawdę mogłoby ich przekonać. Chociaż jeśli mówienie, że tak czy siak się to zrobi nie pomaga to ja już nie wiem... Najwyżej jeśli podjadę do domu po 18 na moto to moja twarz spotka się z pięścią taty a później każą mi się wynieść z domu :D Ale byłoby warto! :) Z góry bardzo dziękuję za przeczytanie tej wypowiedzi, oraz za wszystkie odpowiedzi.

2

Odp: Rodzice vs Skuter

Młody człowieku, szacunek za język wypowiedzi. Gdybyś był moim synem,  jeździłbyś już na supermoto.

550 FS

3

Odp: Rodzice vs Skuter

ja miałem podobnie. powiedzieli, że nie i dopóki nie będę na swoim to nie będę jeździł na 2 kółkach. W sumie dobrze się stało, bo prawdopodobnie zabiłbym się na pierwszym drzewie jako szalony młokos.

MOTOFREAK - BARTOSZ KOWALEWSKI
Serwis motocyklowy inny niż wszystkie
https://motofreak.waw.pl/
obecny motocykl: 2006 Aprilia SXV 450

4

Odp: Rodzice vs Skuter

Miałem pozwolenie od rodziców na jazdę tylko poza drogami publicznymi - tor plus lasy. Prawko na motocykl zrobiłem w wieku 27 lat.  Miałem kartę motorowerową ale tak jak wcześniej tylko tor i lasy. Z perspektywy czasu: tak mieli rację, że zabronili robienia mi prawka w wieku 18 lat.

Honda XR650R w jedynej słusznej wersji SM - SXV Forks, Magura caliper
Honda CRF150F
Honda CRF70F na małych brudasach
Honda CRF50F na maleńkich brudasach

5

Odp: Rodzice vs Skuter

To ja na moto jeżdżę od kiedy do ziemi potrafiłem dosięgnąć chociaż jedną nogą. Romet ogar i te sprawy. Rodzice mieli do tego luźne podejście. Dopóki nie miałem karty motorowerowej to miałem zakaz wyjazdu na drogi, więc poznawałem okoliczne lasy i uskuteczniałem różne sposoby pchania motocykla po awariach lub glebach do domu :) zacząłem jezźzić jak miałem chyba 11 czy 12 lat i uważam to za dobry schemat. Przy malutkim motorku co miał dwa konie poznawało się technikę jazdy oraz technikę bezpiecznego upadania na ziemie :) Podejrzewam, że gdybym w późniejszym wieku wsiadł od razu nawet na niewiele większą maszynę i zaczął jeździć od razu po drogach mogło by się to skończyć bardziej boleśnie.

Go big or go home!
Największa forma kontroli jest wtedy kiedy myślisz, że jesteś wolny.